Kancelaria Frankowicze – adwokat Paweł Borowski

Prowadzimy sprawy o odfrankowienie i unieważnienie umów kredytów frankowych na terenie całego kraju. Jesteśmy ściśle wyspecjalizowaną kancelarią dla frankowiczów

Kolejne miasto dołącza do miejsc gdzie szybko wygraliśmy sprawę z bankiem PKO BP. Sąd Rejonowy w Oleśnicy dnia 9 czerwca 2021 r. w składzie SSR Adriana Palucha ustalił nieważność umowy kredytu mieszkaniowego WŁASNY KĄT i zasądził od pozwanej na rzecz klientów kwotę 6.417 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. Klienci uczestniczyli w sporze sądowym przeciwko PKO BP. Wyrok w sprawie o sygn. I C 907/20 jest nieprawomocny. 

Głównym roszczeniem kredytobiorców, zgodnie ze skuteczną praktyką Kancelarii, było roszczenie o ustalenie nieważności rzeczonej umowy kredytu. Z ostrożności procesowej pozew zawierał także roszczenie ewentualne o zasądzenie od pozwanej solidarnie na rzecz kredytobiorców kwoty 69.323,37 zł wraz z odsetkami za opóźnienie. Podstawą roszczenia ewentualnego miało być stwierdzenie możliwości utrzymania umowy w mocy po usunięciu z niej wadliwego mechanizmu denominacji. Jednakże z uwagi na uwzględnienie powództwa głównego, brak było podstaw do orzekania żądania ewentualnego. 

W swojej argumentacji klienci reprezentowani przez Kancelarię wskazywali, iż umowa jest sprzeczna z art. 69 Prawa bankowego. Normy w nim wskazane mają charakter norm bezwzględnie obowiązujących, a więc sprzeczność z nimi powinna prowadzić do bezwzględnej nieważności umowy. Dodatkowo wobec wypłaty kredytu w walucie polskiej, a także zastosowaniu wskazanych klauzul umownych, niemożliwym było dla kredytobiorców ustalenie świadczenia dotyczącego zarówno wysokości kredytu, jak i każdej z rat spłacanych w 30-letnim okresie kredytowania wobec arbitralnego ustalania kursu waluty przez pozwaną.

Kolejną argumentacją stojącą za roszczeniem głównym stanowiło uznanie, że usunięcie mechanizmu denominacji, który to stanowi główne świadczenie umowne, gdyż wprowadza ryzyko kursowe do umowy, uniemożliwia dalsze utrzymanie w mocy umowy kredytowej. Ponadto Kancelaria sformułowała szerokie stanowisko w zakresie niedotrzymania przez bank przedkontraktowego obowiązku informacyjnego, powołując się na bogate i jednolite orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Postępowanie w I instancji trwało ponad rok. W międzyczasie odbyły się dwie rozprawy. Pierwsza z nich, 7 miesięcy od wytoczenia powództwa, na której zeznawali wnioskowani świadkowie przez stronę pozwaną. Pierwszy z nich, były dyrektor banku, odpowiadał bardzo pobieżnie, gdyż nie znał kredytobiorców i nie znał okoliczności zawarcia umowy. Kolejna rozprawa odbyła się 5 miesięcy później, podczas której uczestniczyli powodowie. Sąd dopuścił dowód z przesłuchania powodów. Zeznali wówczas, że nie mieli możliwość negocjowania jakichkolwiek warunków umowy, ani nie mieli możliwość zabrania umowy do domu, aby bliżej się z nią zapoznać. O wysokości raty dowiadywali się dopiero po pobraniu pieniędzy z konta. Kredytobiorcy wskazali również, że są świadomi konsekwencji wynikających z nieważności umowy i nie chcą konwalidować umowy.

Dodatkowo Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku dowodowego w zakresie dowodu z opinii biegłego. Pozwana wnioskowała również o zawieszenie postępowania, jednakże Sąd oddalić taki wniosek. Powyższe rozwiązania rzutowały na szybkość postępowania, gdyż nierzadko samo przegotowanie opinii przez biegłego może być bardzo czasochłonne. Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd zamknął rozprawę, odraczając termin ogłoszenia wyroku. 

Kredytobiorcy z tytułu udzielonego kredytu uzyskali kwotę 254 tys. zł. Po 13 latach regularnego spłacania rat, kredytobiorcom, pomimo spłaty łącznie ok. 200 tys. zł, saldo kredytu wciąż wynosiło (przy przeliczeniu go po kursie średnim NBP) 343 tys. zł. Powyższe jaskrawo przedstawia wadliwość stosowanego mechanizmu denominacji. Uwzględnienie powództwa oznacza, że klienci będą musieli rozliczyć się z bankiem wyłącznie w zakresie udzielonego kapitału (na chwilę wytoczenia powództwa do spłaty kapitału brakowało 53 tys. zł), zatem zysk z wyroku wyniósł 290 tys. zł dla kredytobiorców.

Sprawę prowadził adw. Paweł Borowski