Kancelaria Frankowicze – adwokat Paweł Borowski

Prowadzimy sprawy o odfrankowienie i unieważnienie umów kredytów frankowych na terenie całego kraju. Jesteśmy ściśle wyspecjalizowaną kancelarią dla frankowiczów

To druga wygrana w Krakowie w krótkim odstępie czasu. W Sądzie Okręgowym SSO Barbara Wypchło-Grymek dnia 22 lipca 2021 r. ustaliła nieważność umowy o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych „mPlan” i zasądziła od pozwanego na rzecz kredytobiorców kwotę 11.834,00 tytułem zwrotu kosztów procesu. Wyrok w sprawie o sygn. akt I C 1119/20 jest nieprawomocny. Klienci uczestniczyli w sporze sądowym przeciwko mBank. 

Głównym roszczeniem klientów, zgodnie ze skuteczną praktyką Kancelarii, było roszczenie o ustalenie nieważności rzeczonej umowy kredytu. Z ostrożności procesowej pozew zawierał także roszczenie ewentualne o zasądzenie od pozwanego na rzecz klientów kwoty 115.324,26 zł wraz z odsetkami za opóźnienie. Podstawą roszczenia ewentualnego miało być stwierdzenie możliwości utrzymania umowy w mocy po usunięciu z niej wadliwego mechanizmu indeksacji.

Sąd ustalił stan faktyczny na podstawie dokumentów złożony do akt sprawy przez strony postępowania, których autentyczność i wiarygodność nie budziła wątpliwości. Sąd oparł się również na zeznaniach kredytobiorców, które były spójne, logiczne i korespondowały z przedstawionymi dowodami, dlatego też nie było podstaw do odmowy im wiary.

Strona pozwana wnioskowała o przesłuchanie świadka na okoliczności zawarcia umowy, jednak Sąd oddalił taki wniosek, gdyż uznał, że dowód ten jest nieistotny dla przedmiotowej sprawy a świadek przede wszystkim nie brał udziału w zawieraniu umowy przez obie strony.

Sąd pominął również dowód z opinii biegłego, ponieważ z uwagi na uwzględnienie powództwa głównego dowód ten okazał się nieprzydatny dla niniejszej sprawy. 

Sąd stwierdził, że powództwo główne okazało się zasadne. Umowa kredytu była dotknięta wadami, które rzutowały na jej ważność. Podczas procedura zawarcia umowy pozwany bank nie sprostał wieloma obowiązkami, na którym spoczywają jako profesjonaliście.

Co prawda, kredytobiorcom zaprezentowano symulację wzrostu rat, jednak obejmowała ona tylko wzrost kursu maksymalnie o 20%. Jak wiadomo, kurs CHF wzrósł na przestrzeni lat o ponad 100%, więc nie można mówić o należytym poinformowaniu klientów o ryzyku kursowym.

Kredytobiorcom nie przedstawiono również jakie czynniki wpływają na kształt wysokości kursu kupna i sprzedaży CHF stosowanego przez bank. Powyższe wskazuje, że doszło do naruszenia zasad współżycia społecznego. 

 Sposób przeliczania kwoty wypłaty oraz spłaty kredytu rażąco ukształtował prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. W rzeczywistości doszło do nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków wynikających z umowy. Dzięki tak sformułowanym postanowieniom w umowie bank mógł podjąć w każdej chwili decyzję co do wyznaczenia kursu CHF i tym samy określenia zobowiązania kredytobiorców. Sąd stwierdził również, że wadliwe postanowienia należy oceniać na dzień zawarcia umowy. Nie ma znaczenia w jaki sposób umowa była później rzeczywiście wykonywana. 

Postępowanie w I instancji trwało 14 miesięcy. Do wydania pozytywnego rozstrzygnięcia wystarczyła tylko jedna rozprawa, na której doszło przede wszystkim do przesłuchania kredytobiorców na okoliczności zawarte w pozwie i odpowiedzi na pozew. Kredytobiorcy wskazali przede wszystkim, że są świadomi skutków uwzględnienia powództwa głównego. Jak już było wcześniej opisane, Sąd oddalił wniosek pozwanego o przesłuchanie świadka oraz dowód z opinii biegłego. Po udzieleniu stron głosu Sąd zamknął rozprawę, odraczając termin ogłoszenia wyroku. 

Kredytobiorcy z tytułu udzielonego kredytu uzyskał kwotę 350 tys. zł. Po 12 latach regularnego spłacania rat, kredytobiorcom, pomimo spłaty łącznie ok. 342 tys. zł, saldo kredytu wciąż wynosiło (przy przeliczeniu go po kursie średnim NBP) 509 tys. zł. Powyższe jaskrawo przedstawia wadliwość stosowanego mechanizmu indeksacji. Uwzględnienie powództwa oznacza, że klienci będą musieli rozliczyć się z bankiem wyłącznie w zakresie udzielonego kapitału (na chwilę wytoczenia powództwa do spłaty kapitału brakowało ok. 8 tys. zł), zatem zysk z wyroku wyniósł ok. 500 tys. zł dla kredytobiorców.

Sprawę prowadził adw. Paweł Borowski