Kancelaria Frankowicze – adwokat Paweł Borowski

Wygraliśmy już z każdym bankiem w Polsce i uzyskaliśmy korzystny wyrok w sądach w każdym mieście w Polsce. Obecnie na naszym koncie mamy około 1800 korzystnych wyroków dla naszych Klientów w sporach z bankami. Jesteśmy pod tym względem liderem wśród kancelarii adwokackich w Polsce. 

To już nasz kolejny wyrok, który prawomocnie ustala nieważność umowy zawartej przez powodów z bankiem Nordea, którego obecnie następcą prawnym jest PKO BP. Sąd Okręgowy w Warszawie wyrokiem z 25 listopada 2024 r. (sygn. akt XXVIII C 11444/22) w składzie SSR del. Michała Maja ustalił, że umowa kredytu hipotecznego zawarta w 2008 r. przez powodów z PKO BP S.A. jest nieważna. W związku z tym zasądził na rzecz Naszych Klientów zwrot 110.311,24 zł oraz 8.912,16 CHF wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od 8 grudnia 2023 r. do dnia zapłaty. Dodatkowo sąd zasądził od banku na rzecz powodów 6.434 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. Wyrok jest prawomocny, albowiem jak wskazano powyżej do sprawy nie wpłynął środek zaskarżenia. 

Głównym roszczeniem naszych Klientów, zgodnie ze skuteczną praktyką Kancelarii, było roszczenie o ustalenie nieważności rzeczonej umowy kredytu. Z ostrożności procesowej pozew zawierał także roszczenie ewentualne o zasądzenie od pozwanego na rzecz kredytobiorcy kwotę 40.862,07 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Podstawą roszczenia ewentualnego miało być stwierdzenie możliwości utrzymania umowy w mocy po usunięciu z niej wadliwego mechanizmu denominacji. Jednakże z uwagi na uwzględnienie powództwa głównego, brak było podstaw do orzekania żądania ewentualnego. 

            Warto zwrócić uwagę na to, że konstrukcja kredytu denominowanego dawała bankowi jeszcze większą swobodę w kształtowaniu praw i obowiązków stron niż w przypadku kredytu indeksowanego. W kredycie indeksowanym kwota kredytu była od początku określona w złotych polskich, a więc umowa jasno wskazywała wysokość świadczenia, które miał spełnić bank. Zupełnie inaczej wyglądało to w przypadku kredytu denominowanego – tu kwota kredytu została określona w walucie obcej (np. CHF), jednak jej wypłata następowała w złotych po przeliczeniu według kursu ustalanego przez bank. W praktyce oznaczało to, że bank decydował nie tylko o wysokości rat, które musiał spłacać kredytobiorca, ale również o wysokości własnego świadczenia.

           Sąd, analizując postanowienia umowy pod kątem ich abuzywności, czyli niedozwolonego charakteru (na podstawie art. 385¹ § 1 kodeksu cywilnego), brał pod uwagę wyłącznie stan z chwili zawarcia umowy. Nie miały więc znaczenia takie okoliczności jak sposób wykonywania umowy przez strony, fakt że kredytobiorca przez wiele lat nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń, rzeczywisty sposób ustalania kursów przez bank ani ich relacja do kursów rynkowych. Również późniejsze zmiany prawa, w tym wejście w życie ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. nowelizującej prawo bankowe, nie miały wpływu na ocenę ważności postanowień przeliczeniowych. Bez znaczenia pozostawało także to, czy strony podpisały aneks umożliwiający spłatę kredytu bezpośrednio w walucie obcej. Co istotne, również korzyść w postaci niższego oprocentowania kredytu (np. wynikająca z zastosowania stawki LIBOR CHF) nie mogła przesądzać o dopuszczalności postanowień, które przyznawały bankowi jednostronne prawo do kształtowania istotnych elementów stosunku prawnego.

            Tym samym analiza abuzywności klauzul przeliczeniowych w kredytach denominowanych musi być dokonywana wyłącznie na podstawie treści umowy z momentu jej zawarcia, a nie tego, jak funkcjonowała ona w praktyce.

Postępowanie w I instancji trwało 2 lata i 5 miesięcy W międzyczasie odbyła się jedna rozprawa. 

Kredytobiorcy z tytułu udzielonego kredytu uzyskali kwotę 180 tys. zł. Po 15 latach regularnego spłacania rat, pomimo spłaty łącznie ok. 151 tys. zł, saldo kredytu wciąż wynosiło (przy przeliczeniu go po kursie średnim NBP) 185 tys. zł. Powyższe jaskrawo przedstawia wadliwość stosowanego mechanizmu denominacji. Uwzględnienie powództwa oznacza, że kredytobiorcy będą musieli rozliczyć się z bankiem wyłącznie w zakresie udzielonego im kapitału (na chwilę wytoczenia powództwa do spłaty kapitału brakowało 29 tys. zł), zatem zysk z wyroku wyniósł ok. 156 tys. zł dla kredytobiorców.

Sprawę prowadził adw. Paweł Borowski przy udziale r. pr. Magdaleny Wiśniewskiej.